Minimalizm a cyfrowe życie

by Paweł Kata on 1 września, 2010 · 15 comments

Zastanawialiście się kiedyś nad swoją cyfrową egzystencją? Wiecie, chodzi mi o te wszystkie kanały komunikacji, którymi można się do nas dostać, portale społecznościowe, w których mamy dziesiątki czy nawet setki znajomych, kanały rss do źródeł wiedzy, które subskrybujemy i w których się udzielamy, serwisy z newsami, z grami, randkowe, czaty, biuletyny, kursy i tym podobne sprawy.

Ostatnio jestem na etapie poślubnego oczyszczania życia i w końcu nastał moment, w którym w swoim cyfrowym życiu również potrzebuję zrobić remanent.

Po wstępnych przymiarkach okazało się, że najzwyczajniej w świecie tego wszystkiego jest za dużo! 3 skrzynki Email, GaduGadu, Jabber, Twitter, Blip, Śledzik, Facebook, Nasza Klasa, GoldenLine, Skype, dziesiątki przeróżnych serwisów, kilkanaście for dyskusyjnych, dziesiątki subskrypcji RSS, kilkanaście biuletynów i bezpłatnych kursów!

Jojku!

Co ciekawe, nie sama obecność w tych kanałach czy społecznościach jest przytłaczająca, ale czas poświęcany na mikro-zarządzanie każdym z nich! Oczywiście, można się nie logować na „fejsa” czy „enkę”, nie zaglądać na forum, wyłączyć GG czy podejmować inne tego typu działania. Szkopuł w tym, że każde z nich kusi. Kuszą nowe zdjęcia znajomych, kuszą odpowiedzi na nasze pytanie na forach, kusi migające słoneczko, że ktośtam jest dostępny.

Gdy zdałem sobie sprawę z tego, że dziennie spędzam 2-3 godziny na działaniach związanych z moim „cyfrowym życiem” (i to nawet nie na pierdołach typu Mafia Wars, ale na zdobywaniu informacji i kontaktowaniu się z ludźmi), zacząłem zastanawiać się, co mogę zrobić, by zminimalizować ten czas i bardziej skupić się nad projektami, które dają mi satysfakcję i utrzymanie.

Najprostsze rozwiązanie nasunęło się samo:

trzeba usunąć siebie z równania i ustalić nowe zasady.

Czy potrzebuję 3 kont email? Oczywiście, że nie. Wystarczy mi konto prywatne i profesjonalne, przy czym mam je skonfigurowane tak, żeby konto prywatne pobierało wiadomości z profesjonalnego, dzięki czemu redukuję czas na zarządzanie nimi.

Czy potrzebuję GaduGadu? Też nie. Nigdy nie przepadałem za czatami, a w razie czego można się do mnie dostać przez Twittera na mikro-pogaduchę. Jabbera, który jest wbudowany w GMaila najzwyczajniej w świecie wyłączyłem. Skype również odinstalowałem (mam aplikację na iPhone’a).

Co z portalami społecznościowymi? Konto na GoldenLine zostawiam dla celów biznesowych, a Facebooka dla własnych. Z reszty się wypisuję.

Mikroblogowanie? Docelowo chciałbym korzystać wyłącznie z Twittera, ale dopóki Blip będzie miał lwią część polskiej mikroblogującej społeczności pod swoimi skrzydłami, dopóty będę musiał z niego korzystać. Na szczęście udało mi się spiąć razem te dwa mikroblogi i teraz to, co publikuję na Twitterze, automatycznie publikuje się na Blipie, więc odchodzi czas na dublowanie tej samej pracy. Śledzikowi mówię „papa”.

Fora dyskusyjne? Zostaję tylko w tych, które mają najbardziej wartościową merytorycznie społeczność. W pozostałych usuwam konto.

Kursy i biuletyny? Zostawiłem sobie tylko jeden, najciekawszy i najbardziej wartościowy. Dopiero gdy go ukończę, być może zapiszę się na kolejny. Z reszty się wypisałem. Swoją drogą, zauważyłem, że zapisałem się w wiele takich miejsc tylko po to, by otrzymać darmowego ebooka czy raport, których… albo jeszcze nie miałem czasu przeczytać, albo które były na tak żenującym poziomie, że szkoda było na nie czasu! Nauczka, by rozważniej dzielić się danymi osobowymi.

Kanały RSS? Kiedyś miałem codziennie ponad pół tysiąca nowości do przejrzenia, umieszczanych w kilkuset kanałach (czasy, w których byłem fanem Digga i Wykopu). Niedawno udało mi się je zredukować do nieco ponad stu sztuk, po czym chciałem metodą OITO redukować ilość chłoniętych informacji. W ten weekend powiedziałem „dosyć!” i zrobiłem solidny remanent. W chwili obecnej subskrybuję tylko 40 najbardziej wartościowych kanałów RSS. Dzięki temu na nadganianie w ostatnich dniach poświęcam jedynie 20 minut. Jeżeli nie mam czasu czegoś przeczytać, korzystam z usługi Instapaper, która zapamiętuje wartościowe wpisy i umożliwia łatwy powrót do nich w wolnym czasie, np. podczas podróży lub przed spaniem.

Co do pozostałych serwisów, wymagających loginu i hasła – sukcesywnie się z nich wypisuję i zamykam konta. Zostaję tylko w tych, w których obecność jest dla mnie korzystna.

Po takiej redukcji (po części jeszcze w toku), ilość czasu, który poświęcam na tego typu działania, zmniejszyła się do 1-1.5 godziny w ostatnich dniach, a to bardzo pozytywny znak. Gdybym mieścił się z tym mikro-zarządzaniem w godzinie dziennie, byłbym bardzo zadowolony.

A jak Ty podchodzisz do swojego cyfrowego życia? Ile poświęcasz na nie czasu dziennie? Czy nie zaniedbujesz przez nie swoich obowiązków? Może warto je trochę zredukować i skupić się na innych, być może bardziej istotnych sprawach…

Powiązane wpisy:

  1. Jak minimalizm może zmienić Twoje życie?
  2. Minimalistyczne życie

MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!

Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!

Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »

{ 14 comments }

Arek Wrzesień 1, 2010 o 16:22

Na szczęście tak bardzo jak Ty się nie zapędziłem, co prawda mam kilkadziesiąt stron w czytniku RSS, ale za to korzystam tylko z jednego serwisu społecznościowego. Mam cztery adresy emaliowe ale za to wszystkie są zintegrowane i obsługuję je z jednej skrzynki.

Paweł Kata Wrzesień 2, 2010 o 11:58

U mnie to niestety konieczność, ponieważ utrzymuję się w całości z działalności prowadzonej w sieci.

Jakub Wrzesień 1, 2010 o 17:26

Ja do tematu podchodzę podobnie choć nie aż tak rygorystycznie. Kont pocztowych mam 5 ale wszystkie połączone i obsługiwane przez jeden program więc to dla mnie bez znaczenia ile ich jest. Subskrypcje e-mail i RSS na bieżąco aktualizuję tzn. gdy informacje przestają być dla mnie istotne – usuwam.
Ilość portali społecznościowych ograniczyłem do 3 no i staram się usuwać swoje dane osobowe z wszelkiego rodzaju sklepów internetowych i innych serwisów z których korzystałem tylko raz.

Paweł Kata Wrzesień 2, 2010 o 11:59

Mnie osobiście denerwuje to zakładanie kont, żeby kupić książkę czy inną rzecz. Coraz mniej lubię się dzielić danymi osobowymi.

Veronica Wrzesień 1, 2010 o 18:47

konta mailowe mam podpięte pod jedno główne.

nie używam rssów- rzeczy trafiały do zakładek, albo delicji, ale ostatnio to wszystko uporządkowałam- i jeśli czegoś nie używałam przez mniej więcej miesiąc- leciało do śmieci.

twittera nie lubię, fazami blipiuję.
skype to dla mnie narzędzie pracy.

z wszelkich forumów się wyleczyłam-
a poza tym z praktycznie z wszystkiego, czego nie muszę mieć na bieżąco- mam wyłączone powiadomienia. i bywam tam tylko wtedy gdy chcę i mam czas.

w chwili obecnej mam ustawione w sumie powiadomienia tylko w 3 serwisach (ogólnie pojętych- niekoniecznie społecznościówkach).

a np. na maile empikowe mam stworzoną regułę- że wszytsko leci do śmieci- oprócz zaproszenia po odbiór zamówienia w salonie, jak jeszcze czasem zdarza mi się coś u nich nabyć.
bo alergicznie reaguję na wiadomości o zmianach, i statusach.

a strony na których bywam reguilarnie, albo chcę być na bieżąco- mam w blogrollu.

Paweł Kata Wrzesień 2, 2010 o 12:00

Dobry trik z wyłączaniem powiadomień. Ja mam jednak zasadę, że jeżeli nie potrzebuję powiadomień, to – de facto – nie potrzebuję serwisu, więc z takich się wypisuję.

Verónica Wrzesień 3, 2010 o 11:16

no nie- to nie jest tak.
czasami potrzebuję informacji zawartych w jakimś konkretnym serwisie- ale nie muszę być aż TAK na bieżąco i śledzić ich z zapartym tchem.

przykład: mam konto w serwisie powiązanym z moim wykształceniem, ale obecnie nie pracuję w tym zawodzie – więc nie muszę wszystkiego ogarniać na bieżąco.

co jakiś czas zatem tylko wchodzę i sprawdzam interesujące mnie rzeczy- żeby aż tak całkiem nie wypaść z tematu.

Esper Wrzesień 1, 2010 o 20:04

konta mailowe: trzy (prywatne, służbowe i na spam [rejestracje, potwierdzenia itp]
gg/jabber – od roku nie korzystam. kto chce mnie ‘złapać’ może to zrobić via mail
nk/facebook/goldenline- nigdy nie korzystałem, mam lekkiego fioła na punkcie swej prywatności
rss – tu mam sporo. ale staram się pilnować, co jakiś czas usuwam kanały, które przestały mnie interesować albo umarły śmiercią naturalna
ponadto: z zasady nie zapisuję się na newslettery (i tak ich w 99% nie czytałem), prawie nie udzielam się na forach…
dzięki temu moje cyfrowe życie ogarniam i nie daję się mu przytłoczyć.

Paweł Kata Wrzesień 2, 2010 o 12:01

Tak trzymaj :-)

Yadis Wrzesień 2, 2010 o 11:59

Interesujące, że dopiero teraz zabrałeś się za porządkowanie tego rozgardiaszu…
Od lat ograniczam się dwóch kont mailowych, jeśli chodzi o portale społecznościowe, to udzielam się tylko na Facebooku i mam konto na Goldenline, czasem korzystam z konta na forum Wizaz, ale to nic poważnego, bloguję na dwóch blogach, z czego tylko na jednym w miarę regularnie i przymierzam się do likwidacji drugiego z nich. Blipa mam, jednak używam go sporadycznie.
Obecnie pracuję nad stworzeniem miejsca, które zepnie moją sieciową aktywność w jednym miejscu, dzięki czemu oszczędzę czas a osoby, które będą chciały do mnie dotrzeć znajdą bez trudu to czego szukają. Próbowałam już różnych sposobów, jednak okazało się ze bez rozbudowanej strony osobistej o kilku kategoriach jest to nieosiągalne. Jestem więc o krok przed Tobą

Paweł Kata Wrzesień 2, 2010 o 12:04

Przez weselne przygotowania trochę spocząłem na laurach. Po weselu mam czas na poprawę ;-)

Być może NetVibes pomoże Ci spiąć wszystkie działania w jedno. Ja próbowałem z iGoogle, ale okazało się, że potrzebuję innego narzędzia.

Yadis Wrzesień 3, 2010 o 13:23

Chodzi raczej nie o to, co cię dzieje w sieci wokół mnie (sprawdza się Facebook i iGoogle) a raczej o to co sama robię i czym mogę się chwalić. Tutaj blog, tam projekt, gdzieś jeszcze tekst mojego autorstwa, czy galeria z pracami. Warto byłoby mieć jedno miejsce z przyjemna szatą graficzną, gdzie to wszystko znalazłoby swoje miejsce.

Yadis Wrzesień 3, 2010 o 13:28

Próbowałam Soup, ale jeśli o mnie chodzi to się nie sprawdziło, Flaker też może być w ten sposób używany, ale też się nie przydał. Więc zamiast marnować czas na próbowanie nieskutecznych rozwiązań stworzę coś własnego :) Może na początku kosztować będize więcej czasu, ale w ostatecznym rozrachunku to się opłaci :)

Mv Styczeń 30, 2011 o 15:22

Myślę, że kolejnym celem mogą być strony typu bash, czy demotywatory.

{ 1 trackback }

Previous post:

Next post: