Wbrew pozorom nie będę w tym wpisie odwodził od korzystania z sieci czy pisał o uzależnieniach, do których może doprowadzić Internet.
Chcę za to napisać o minimalistycznych profitach, jakie oferuje sieć, a na które zazwyczaj nie zwraca się uwagi.
Internet to wspaniałe narzędzie, dzięki któremu ludzie żyjący w zgodzie z filozofią minimalistyczną, mają ułatwione zadanie.
Jak? Oto moje spojrzenie:
- Nie potrzeba gazet i TV. Internet z powodzeniem zastępuje tradycyjne źródła informacji. Co ciekawe, można sobie nawet odpalić YouTube czy iPlę o dowolnej porze i oglądać je, jak tematyczną telewizję czy VOD.
- Łatwy dostęp do darmowej rozrywki. Wystarczy zalogować się na Kurnik czy Kongregate i już mamy dostęp do zabijaczy czasu. Chcesz posłuchać muzyki? Wybierz z tysięcy tematycznych internetowych radiostacji.
- Mniej załatwiania spraw na mieście. Kiedyś, by zrobić głupi przelew trzeba było nastać się w kolejce w baku czy na poczcie. Dziś? Loguję się na stronę banku, trzy kliknięcia, wytnij-wklej, wpisz kod i gotowe. Piękna sprawa! Nawet zakupy (choć bez przesady i nie spożywcze), gdy trzeba, można załatwić przez Internet.
- Stanowi darmowe składowisko plików. Dzięki usługom takim, jak Dropbox czy Picasa, już nigdy nie zabraknie nam miejsca na dyskach. Wszystko można przechowywać online i mieć do plików dostęp 24/7 z każdego miejsca na Ziemi (w szczególności warto tam trzymać kopie zapasowe ważnych rzeczy). Digitalizacja oznacza również mniej przedmiotów fizycznych.
- Zastępuje aplikacje na komputerze. Po co komu rozbuchane Wordy za kilkaset złotych, skoro w 80% przypadków piszemy tylko krótkie referaty czy podania? Google Docs załatwia takie sprawy bez konieczności instalowania drogiego i spasionego oprogramowania.
Czy Tobie też Internet pomaga w minimalizmie? Dodasz coś od siebie?
Powiązane wpisy:
MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!
Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!
Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »
{ 4 comments }
ja akurat nie mam tv, i rzadko kupuję gazety (tak średnio raz na kwartał) ze względów ideologicznych.
a w ostatnim czasie: staram się jeszcze rzadziej sięgać po informację z sieci, bo chyba to zamieszanie w związku z żałobą, wawelem, i całą resztą trochę mnie przerasta.
aplikacje office’owe można załatwić np. open czy starofficem- których ja używam w domu.
ale przyznaję: internet mi służy także w pracy nad charakterem własnym: choćby przez: http://www.myhabits.net/
nad systematyką ćwiczeń: http://www.dailymile.com/
i takim ogólnym uporządkowaniem różności.
choćby zakładek ulubione, które mam wszędzie (i mogę je otagować) dzięki: http://delicious.com/
O ile zgadzam się z większością punktów, to niezbyt przekonuje mnie całe to cloud computing. Jak mam coś na dysku, to wiem, że tylko ja mam do tego dostęp i że to jest bezpieczne (a dla bezpieczeństwa mogę sobie jeszcze zgrać na CD/DVD/pendrive’a).
Na zewnętrznych serwerach nigdy nie wiadomo czy akurat coś im nie padnie i kiedy akurat będę chciał skorzystać z pliku to nie będzie coś działać albo go utracę bezpowrotnie, bo popsuł im się backup czy coś takiego.
Poza tym połączenie z Internetem może się zerwać i w momencie, kiedy coś się napisało, kliknie się „zapisz” (a okaże się, że w trakcie pisania padł net) to straci się to, co się napisało, chyba, że zrobiło się CTRL+C albo strona pozwala na cofanie (i zapamiętuje dane).
zgadzam sie z przedmowca, niestety korzystanie z backupu online to poswiecanie swojej prywatnosci firmom zewnetrznym ktore w kapitalizmie nastawione sa WYŁĄCZNIE na zysk, warto sobie uzmyslowic ze w tym ustroju nie ma miejsca na bezinteresownosc od wielkich korporacji, szczegolnie niebezpieczne w erze PESEL-i, MAC-ow, IP, centralizacji informacyjnej.
Szpiegowsky, mam podobne wrażenie odnośnie żałoby. A co do reszty stronek, jakkolwiek uważam je za praktyczne, to mimo wszystko nie chce mi się „rozdrabniać” na różne serwisy, loginy, hasła itp. Kartka i długopis – to mi wystarczy do śledzenia zwyczajów i ćwiczeń (o zakładki dba Chrome) ;-)
Marcin, Zwiedzający: A spróbowaliście? Bo co innego nie być przekonanym – doskonale to rozumiem, bo sam miałem podobne podejście – a co innego na własnej skórze doświadczyć korzyści ze stosowania tych rozwiązań. Nic również nie stoi na przeszkodzie, by „delikatne” informacje przed wrzuceniem skompresować i zaszyfrować – wtedy mamy bezpieczną kopię bezpieczeństwa ;-)