Minimalizm a Internet

by Paweł Kata on 16 kwietnia, 2010 · 4 comments

Wbrew pozorom nie będę w tym wpisie odwodził od korzystania z sieci czy pisał o uzależnieniach, do których może doprowadzić Internet.

Chcę za to napisać o minimalistycznych profitach, jakie oferuje sieć, a na które zazwyczaj nie zwraca się uwagi.

Internet to wspaniałe narzędzie, dzięki któremu ludzie żyjący w zgodzie z filozofią minimalistyczną, mają ułatwione zadanie.

Jak? Oto moje spojrzenie:

  1. Nie potrzeba gazet i TV. Internet z powodzeniem zastępuje tradycyjne źródła informacji. Co ciekawe, można sobie nawet odpalić YouTube czy iPlę o dowolnej porze i oglądać je, jak tematyczną telewizję czy VOD.
  2. Łatwy dostęp do darmowej rozrywki. Wystarczy zalogować się na Kurnik czy Kongregate i już mamy dostęp do zabijaczy czasu. Chcesz posłuchać muzyki? Wybierz z tysięcy tematycznych internetowych radiostacji.
  3. Mniej załatwiania spraw na mieście. Kiedyś, by zrobić głupi przelew trzeba było nastać się w kolejce w baku czy na poczcie. Dziś? Loguję się na stronę banku, trzy kliknięcia, wytnij-wklej, wpisz kod i gotowe. Piękna sprawa! Nawet zakupy (choć bez przesady i nie spożywcze), gdy trzeba, można załatwić przez Internet.
  4. Stanowi darmowe składowisko plików. Dzięki usługom takim, jak Dropbox czy Picasa, już nigdy nie zabraknie nam miejsca na dyskach. Wszystko można przechowywać online i mieć do plików dostęp 24/7 z każdego miejsca na Ziemi (w szczególności warto tam trzymać kopie zapasowe ważnych rzeczy). Digitalizacja oznacza również mniej przedmiotów fizycznych.
  5. Zastępuje aplikacje na komputerze. Po co komu rozbuchane Wordy za kilkaset złotych, skoro w 80% przypadków piszemy tylko krótkie referaty czy podania? Google Docs załatwia takie sprawy bez konieczności instalowania drogiego i spasionego oprogramowania.

Czy Tobie też Internet pomaga w minimalizmie? Dodasz coś od siebie?

Powiązane wpisy:

  1. Minimalizm w praktyce #1
  2. Mniej znaczy lepiej

MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!

Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!

Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »

{ 4 comments }

szpiegowsky Kwiecień 16, 2010 o 14:20

ja akurat nie mam tv, i rzadko kupuję gazety (tak średnio raz na kwartał) ze względów ideologicznych.

a w ostatnim czasie: staram się jeszcze rzadziej sięgać po informację z sieci, bo chyba to zamieszanie w związku z żałobą, wawelem, i całą resztą trochę mnie przerasta.

aplikacje office’owe można załatwić np. open czy starofficem- których ja używam w domu.

ale przyznaję: internet mi służy także w pracy nad charakterem własnym: choćby przez: http://www.myhabits.net/
nad systematyką ćwiczeń: http://www.dailymile.com/
i takim ogólnym uporządkowaniem różności.
choćby zakładek ulubione, które mam wszędzie (i mogę je otagować) dzięki: http://delicious.com/

Marcin Kwiecień 16, 2010 o 14:57

O ile zgadzam się z większością punktów, to niezbyt przekonuje mnie całe to cloud computing. Jak mam coś na dysku, to wiem, że tylko ja mam do tego dostęp i że to jest bezpieczne (a dla bezpieczeństwa mogę sobie jeszcze zgrać na CD/DVD/pendrive’a).

Na zewnętrznych serwerach nigdy nie wiadomo czy akurat coś im nie padnie i kiedy akurat będę chciał skorzystać z pliku to nie będzie coś działać albo go utracę bezpowrotnie, bo popsuł im się backup czy coś takiego.

Poza tym połączenie z Internetem może się zerwać i w momencie, kiedy coś się napisało, kliknie się „zapisz” (a okaże się, że w trakcie pisania padł net) to straci się to, co się napisało, chyba, że zrobiło się CTRL+C albo strona pozwala na cofanie (i zapamiętuje dane).

zwiedzajacy Kwiecień 16, 2010 o 18:14

zgadzam sie z przedmowca, niestety korzystanie z backupu online to poswiecanie swojej prywatnosci firmom zewnetrznym ktore w kapitalizmie nastawione sa WYŁĄCZNIE na zysk, warto sobie uzmyslowic ze w tym ustroju nie ma miejsca na bezinteresownosc od wielkich korporacji, szczegolnie niebezpieczne w erze PESEL-i, MAC-ow, IP, centralizacji informacyjnej.

Paweł Kata Kwiecień 18, 2010 o 10:46

Szpiegowsky, mam podobne wrażenie odnośnie żałoby. A co do reszty stronek, jakkolwiek uważam je za praktyczne, to mimo wszystko nie chce mi się „rozdrabniać” na różne serwisy, loginy, hasła itp. Kartka i długopis – to mi wystarczy do śledzenia zwyczajów i ćwiczeń (o zakładki dba Chrome) ;-)

Marcin, Zwiedzający: A spróbowaliście? Bo co innego nie być przekonanym – doskonale to rozumiem, bo sam miałem podobne podejście – a co innego na własnej skórze doświadczyć korzyści ze stosowania tych rozwiązań. Nic również nie stoi na przeszkodzie, by „delikatne” informacje przed wrzuceniem skompresować i zaszyfrować – wtedy mamy bezpieczną kopię bezpieczeństwa ;-)

Previous post:

Next post: