Minimalizm: czym i jaki NIE jest?

by Paweł Kata on 24 sierpnia, 2010 · 17 comments

Ostatnio głośno robi się w sieci o minimalizmie i neominimalizmie. Cieszy mnie fakt, że ta filozofia spotyka się z ciepłym przyjęciem. Niestety, wraz ze wzrostem popularności zaczynają również krążyć błędne przekonania, dlatego w dzisiejszym wpisie chcę przedstawić swoje spojrzenie na to, czym minimalizm nie jest.

Moje poglądy ująłem w poniższych podpunktach:

  1. Minimalizm nie jest odwrotnie proporcjonalny do ilości rzeczy, które posiadasz. Minimalistą jest się przede wszystkim w głowie i w sercu, a nie w domu, garażu czy piwnicy. Minimalizm to być, a nie mieć i nawet jeżeli ktoś niewiele „ma”, ale nie „jest”, ciężko nazwać go minimalistą.
  2. Minimalizm to nie jest rywalizacja. Pojawiło się w sieci wiele wpisów o uczestnictwie w minimalistycznym wyzwaniu, w których znani minimaliści publikują listę swoich rzeczy, starając się jednocześnie redukować ich ilość do konkretnego poziomu, np. 100 sztuk. Sam biorę w tej akcji udział, choć mam do niej bardziej osobiste podejście. Szkopuł w tym, że niektórzy zaczynają na tej podstawie określać, kto jest bardziej, a kto mniej „mini”. Moim zdaniem nie tędy droga. Czy mąż, którego żona nie jest minimalistką, jest minimalistą drugiej kategorii, bo poprzez ukochaną osobę w jego otoczeniu znajduje się więcej przedmiotów materialnych? Czy minimalistyczni rodzice są mniej mini, bo ich dzieci mają kupę klamotów? Oczywiście, że nie! Nie można w ten sposób się porównywać i szufladkować. Zwłaszcza, że minimalizm jest sprawą indywidualną i raczej nie ma dwóch identycznych minimalistów.
  3. Minimalizm to nie jest moda. Tak niestety bywa coraz częściej postrzegany, podczas gdy minimalizm to styl życia, oparty na świadomych wyborach, a nie na chęci upodobnienia się do mas czy pojedynczych, bardziej sławnych jednostek. Moda przemija, przekonania zostają. Trzeba o tym pamiętać.
  4. Minimalizm nie jest szkodliwy dla gospodarki. Wielu ludzi obawia się, że filozofia i ruch minimalistyczny mogą zaszkodzić gospodarce. Nic bardziej mylnego! Nie dość, że, by do tego dopuścić, minimalizm musiałby zostać zaadaptowany przez miliardy ludzi, to nie wolno zapominać o tym, że gospodarka ma niesamowitą właściwość dopasowywania się do obowiązujących realiów. Moim zdaniem, gdyby ludzie zrezygnowali z konsumpcji dóbr materialnych, po prostu w gospodarce zaczęły by dominować usługi (w myśl filozofii „być, nie mieć”) i tyle.
  5. Minimalizm nie uratuje świata przed wyjałowieniem. Innym trendem myślowym jest doszukiwanie się w minimalizmie pozytywnego wpływu na środowisko naturalne. W sumie nic dziwnego: filozofia ta zachęca do zużywania, zamieniania, oddawania, ponownego wykorzystywania i innych proekologicznych działań. Szkopuł w tym, że – jak w przypadku poprzedniego podpunktu – minimalizm musiałby zostać zaadaptowany na szeroką skalę, by można było zacząć postrzegać go w ten sposób. Niestety, bombardujące nas zewsząd reklamy, mentalność gonienia za pieniądzem i dorównywania sąsiadom oraz zakorzeniane w nas od małego zamiłowanie do przedmiotów materialnych moim zdaniem skutecznie sprawi, że jeszcze przez wiele epok minimalizm będzie dość… niszowy.

Podsumowując, minimalizm, choć ogólne wytyczne są nam znane, dla każdego jest trochę inny. Zrezygnujmy z oglądania się na innych minimalistów i chłońmy oraz wdrażajmy w naszych życiach tę filozofię tak, jak ją odbieramy i rozumiemy. Zamiast myśleć globalnie, skupmy się najpierw na swoim wnętrzu, potem na swoim otoczeniu, potem na relacjach z najbliższymi i dopiero wtedy – jeżeli będziemy odczuwali taką potrzebę – myślmy globalnie i analitycznie.

Czym minimalizm nie jest dla Ciebie?

Powiązane wpisy:

  1. Czym jest Neominimalizm?
  2. Czy minimalizm jest nudny?

MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!

Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!

Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »

{ 17 comments }

Jakub Sierpień 24, 2010 o 15:09

Minimalizm nie dotyczy tylko fizycznych przedmiotów.

Minimalizm dotyczy również komputera. Dużo łatwiej jest gromadzić zbędne rzeczy na dysku, bo ich nie widać na pierwszy rzut oka. Ile masz utworów mp3, kórych nie słuchasz? Ile masz programów, które uruchomiłeś tylko raz? Ile plików w folderze „Pobrane” których nigdy nie otworzyłeś?

Gdy wybieram program, który ma mi do czegoś służyć, to staram się żeby miał on wszystkie potrzebne funkcje ale nie więcej. Do napisania notatki nie potrzeba MS Office’a. Tak samo jak do zmiany rozmiaru zdjęcia nie potrzeba Photoshopa.

PS. Świetny wpis Pawle.

Pozdrawiam i produktywności życzę.

Paweł Kata Sierpień 27, 2010 o 18:39

Doskonały trik z tymi programami — również go polecam. Dla przykładu, moje wpisy tworzę albo w systemowym notatniku albo w programie WriteRoom. Produktywność i zero rozpraszaczy gwarantowane.

Ezra Sierpień 24, 2010 o 16:18

Minimalizm nie jest ‘cyborgizacją’.
To, że jesteśmy minimalistami niekoniecznie musi oznaczać, że jesteśmy nastawieni tylko na produktywność, wyniki i maksymalizację efektywności. Minimalizm to także kreatywność i wizje.

Paweł Kata Sierpień 27, 2010 o 18:39

Kreatywność i wizje — jak najbardziej! :D Nie samą pracą żyje człowiek.

Drewniacki Sierpień 24, 2010 o 20:55

Ezra, jak dla mnie bardziej minimalizm oznacza, że właśnie NIE jesteśmy nastawieni tylko na produktywność, wyniki i maksymalizację efektywności

Roman Sierpień 24, 2010 o 21:12

Czym nie jest dla mnie minimalizm…
Z pewnością nie jest modą…
A czym jest?
Jest praktykowanym (z różnym skutkiem) od wielu już lat stylem życia. Jak to kiedyś sobie powiedziałem: „Proste życie to znaczy lepiej mieć rozsądnie mało niż nierozsądnie dużo”

Paweł Kata Sierpień 27, 2010 o 18:40

Fajny cytat. Z chęcią wrzuciłbym go do niedzielnych przemyśleń. Podesłałbyś autora (chyba, że jest Twojej produkcji, to namiar na twittera lub stronkę)?

Wojciech P. P. Zieliński Sierpień 25, 2010 o 07:38

Minimalizm ma za zadanie odciążyć nasze umysły i ułatwić życie. Chodzi tutaj jedynie o tak prozaiczną rzecz jak rezygnacja z nadmiernego komplikowania wielu spraw. Jakoś nigdy nie przepadałem za zbieraniem wielu przedmiotów, gromadzeniem niezliczonych ilości plików – to wszystko powoduje wiele problemów. Życie jest najpiękniejsze, gdy jest proste. A to właśnie daje minimalizm.

Verónica Sierpień 25, 2010 o 08:02

ale lista jest dobrą rzeczą.
wpisuję sobie co mam – z podziałem na kategorie, i nagle odkrywam, że mam dwa kubki termiczne ze starbucksa. jeden zdecydowanie mi wystarczy.

nie będę na siłę uskuteczniać dziwnych akcji, tylko po to, żeby mieć na liście 100 rzeczy.
chociaż wiedza i świadomość jaki ma się stan posiadania- jest ważne.

minimalizm to przede wszystkim stan umysłu :-)

Verónica Sierpień 25, 2010 o 08:33

aaa, i jeszcze
minimalizm nie jest dla mnie modą.
kojarzy mi się także wyznaniowa- z neo-ascezą.

choć ja akurat poniekąd zaczęłam od uporządkowania otoczenia, bo mnie za bardzo rozpraszało.

Ajka Sierpień 26, 2010 o 08:19

Dla mnie także minimalizm nie jest żadną modą, lecz stanem umysłu, filozofią życia. Podejściem: chcę więcej być, mniej mieć. Żyć prościej, ale pełniej, intensywniej.
Minimalizm nie jest dla mnie konkursem ani rywalizacją, kto ma mniej. Ani nie polega tylko na porządkowaniu i odgracaniu przestrzeni wokół siebie. Zaczyna się od porządkowania fizycznego otoczenia, ale prowadzi w podróż w głąb siebie, zmusza do refleksji nad sobą, życiem, a w końcu i światem.
Nie jest też rezygnacją z potrzeb ani ascezą (chociaż, jak zauważyła Verónica, może się z nią kojarzyć), lecz nauką rozpoznawania potrzeb i odróżniania ich od zachcianek, często wykreowanych przez czynniki zewnętrzne.

Paweł Kata Sierpień 27, 2010 o 18:41

Minimalizm to nie asceza – świetnie ujęte. Niestety tak też kojarzy się wielu ludziom.

Verónica Sierpień 26, 2010 o 10:48

no właśnie ja takie uporządkowanie zaczęłam od listy.
kiedyś mi się wydawało, że jako aspirująca chwilami artysztka musze mieć i artystyczny nieład.

teraz- mając listę widzę, jak bardzo mi tego uporządkowania tak naprawdę brakowało.

nie rezygnuję z potrzeb, ani nic, pozwalam sobie na różne przyjemności ( bo minimalizm to jednak nie asceza), uporządkowanie zewnętrzne sprawia- że mam więcej czasu dla siebie, że nie muszę myśleć o różnych sprawach, tylko skupić się na tym co ważne.
i zaczynam mieć coraz więcej czasu dla siebie, coraz poważniej przymierzam się na powrót do dawnego hobby i pasji.

Ajka - Minimalistka Sierpień 26, 2010 o 14:00

No właśnie, uporządkowanie zewnętrzne jakoś sprzyja zaglądaniu w siebie, u mnie też przywołało chęć powrotu do realizacji dawnych zamierzeń jakby nie było tfffórczych :)
Listy są OK. Spisanie stanu rzeczy czarno na białym (albo elektronicznym ekraniku) pokazuje bezlitośnie i wyraźnie, czego za dużo, a także czego jest za mało.

Tomasz Świder Sierpień 27, 2010 o 17:13

No ale z tą minimalizacją bloga to lekko przesadziłeś :)
Jak tu wejść do archiwum?

Paweł Kata Sierpień 27, 2010 o 18:37

Wprawdzie archiwum na blogu nie było, ale postanowiłem je dodać, żeby zainteresowani tematyką mieli wgląd w starsze wpisy. Dzięki za sugestię.

P.S. Dodałem też możliwość dyskutowania z konkretnym komentującym. Wystarczy w tym celu kliknąć ”odpowiedz”.

dzierzba Sierpień 28, 2010 o 21:30

Mimimalizm nie polega na czytaniu blogów o minimalizmie ;-)

Previous post:

Next post: