Dziś pragnę opublikować gościnny wpis Damiana Gruszeckiego, wierzącego w wolny rynek i od niedawna także w minimalizm. Choć głównym zainteresowaniem Damiana jest sport – rajdy przygodowe — na łamach Neominimalizmu przedstawia swoje spojrzenie na politykę przez pryzmat minimalistycznych założeń, podejmując polemikę z wpisem Mongra. Zapraszam do lektury.
Na minimalistycznym blogu „Być, nie mieć!” (bardzo dobrym z resztą!), przeczytałem jakiś czas temu wpis, z którym NIE zgadzam się w 100%. W skrócie: Autor poszukuje idealnego ustroju, stawiając tezę, że kapitalizm się nie sprawdził. Ustroju, który będzie odpowiednikiem minimalizmu dla jednostki.
Ja natomiast twierdzę, że kapitalizm to ustrój minimalistyczny!
Zwracam uwagę: ustrój w którym żyjemy ma tylko elementy kapitalizmu. Kapitalizm w formie ostatecznej, to państwowość ograniczona do minimum, czyli do pilnowania porządku i pokoju (czyt. wojsko, policja, sądy). Trudno sobie wyobrazić, by za rozstrzyganie sporów płacili zainteresowani. Wszystko inne natomiast może być prywatne. Także np. system dróg, opieka medyczna, elektrownia atomowa mogą być w rękach prywaciarzy.
Minimalizm jest dla mnie rezygnowaniem z funkcji, jakie mogą spełnić pewne rzeczy, w zamian za swobodę. To zwykły rachunek zysków i strat — nad teoretyczne poczucie bezpieczeństwa, że posiadam rzecz która nieoczekiwanie może mi się przydać, wyżej cenię sobie poczucie wolności od posiadania tej rzeczy. Myślę sobie: „jakoś sobie na pewno bez niej poradzę”.
W kapitalizmie państwo rezygnuje ze spełniania pewnych funkcji (np. publicznej służby zdrowia) wierząc, że ludzie sami sobie jakoś poradzą (powstanie prywatna służba zdrowia). Przy okazji warto przypomnieć, że instytucja państwowa na spełnienie tej samej funkcji potrzebuje mniej więcej dziesięciokrotnie większych funduszy niż instytucja prywatna.
Minimalizm jest dla mnie walką z ograniczeniami dzisiejszego świata; wyzwoleniem od bycia posiadanym przez rzeczy. Większość ludzi nie rozumie tego pragnienia wolności, tłumacząc „lepiej to mieć na wszelki wypadek”.
Podobne niezrozumienie można spotkać, walcząc o kapitalistyczną wolność. Większość osób nie potrafi zrozumieć chęci wyzwolenia się z tak prostych ograniczeń jak obowiązek zapinania pasów, obowiązkowa edukacja czy obowiązkowe ubezpieczenie emerytalne.
Minimalizm to dla mnie mobilność i elastyczność. Mając mało rzeczy jestem mniej przywiązany do miejsca, w którym się aktualnie znajduję.
Kapitalistyczny system, sterowany naturalnie wolnym rynkiem (czyli ludzkimi potrzebami, wyrażanymi poprzez ilość pieniędzy, które są gotowi na spełnienie tych potrzeb przeznaczyć) również jest bardziej elastyczny; gotowy na nagłe zmiany. Powstaje zagrożenie epidemią AH1N1? Prywatne firmy produkują szczepionkę i ludzie sami oceniają czy chcą ją kupić czy nie. Żadne decyzje na wysokim szczeblu nie są tu potrzebne — wszystko dzieje się naturalnie.
Marzy mi się życie w prostym i klarownym świecie. W państwie, którego całe prawo można zapisać na tysiącu stron. Państwie w którym każdy za siebie decyduje czy i jak chce żyć. Gdzie zewnętrzne, narzucone ograniczenia zredukowane są do minimum.
W Polsce oddajemy państwu ok. 80% naszych zarobków (podatek dochodowy, VAT, ZUS, różne akcyzy, itd.). Spróbujmy to (myślowo) zamienić na podatek wynoszący 200zł rocznie. Wyobraźcie sobie, że nagle macie pięciokrotnie większa siłę nabywczą. Wyobraźcie sobie, że nikt Was nie pyta w jaki sposób zarabiacie na życie. Gdy chcecie zrobić coś nowego, postępowego to po prostu to robicie — nie dbacie o żadne pozwolenia i biurokrację.
Nikt Was za rękę nie prowadzi. W zamian jesteście wolni!
MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!
Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!
Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »
{ 16 comments }
Wspaniała idea! Minimalizm w polityce ułatwiłby życie wszystkim! Te wszystkie „zagmatwania” ustawowe i ograniczenia wprowadzane przez państwo, dla naszego dobra oczywiście, utrudniają rozwój i mydlą nam oczy. Gratuluję wolności spojrzenia :)
Głupi to Ty nie jesteś ; )
Pozdrawiam!
Niestety, tak pojęty minimalizm raczej nie wyjdzie poza studium idei. Zawsze znajdą się ludzie, którzy zamiast swoimi sprawami będą zajmować się sprawami innych, aż do narzucania im swojej wizji. Ale jako rodzaj ideologii wspierającej sprzeciw wobec niechcianych dobrodziejów może się sprawdzić :)
„W Polsce oddajemy państwu ok. 80% naszych zarobków” – znacznie to wyolbrzymiłeś. W Polsce oddaje się łącznie dokładnie 42,5% według rankingu „Paying Taxes 2010″ opublikowanego przez Bank Światowy, PricewaterhouseCoopers oraz International Finance Corporation.
Marcin,
Szczerze przyznaję — nie dotarłem do źródła, a tylko powtórzyłem za innymi. Mój błąd. Zakładam, że ranking który podsyłasz uwzględnia wszystko to co jest podatkiem, a nie tylko to co się tak nazywa (akcyzy, różne opłaty, itd.).
To o czym piszesz, jako ideę może mógłbym uznać za słuszne.
Jednak jak pokazała rzeczywistość kapitalizmu i wolnego rynku (zapewne wg Ciebie wciąż jeszcze zbyt mało wdrożonego), producenci rzeczy i usług, których moglibyśmy wcale nie potrzebować — dążąc do minimalizmu, ścigają się w wymyślaniu sposobów na to, by to rzeczy nas posiadły.
W obecnej formie kapitalizmu, (smutnym) celem jest to, byśmy posiadali rzeczy nie siebie, nie swój czas, tylko jak najwięcej bezużytecznych przedmiotów. Przykładem niech będzie produkcja fatalnej jakości żywności opakowanej w kolorowe szkodliwe dla środowiska opakowania, czy sprzętów elektronicznych, które z roku na rok psują się coraz szybciej (po to by kupować kolejne).
Niestety, nie sądzę, by to się zmieniło, gdyby było jeszcze mniej państwa w państwie. Myślę, że byłoby jeszcze gorzej, bo np. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zostałby zlikwidowany ;)
Długo by pisać, ale mam nadzieję, że wyraziłem się w miarę jasno.
A co ja myślę? Wg mnie państwa w państwie powinno być tyle ile trzeba ale nie mniej.
tak w skrocie…. skromnie przypominam iz kapitalizm to reklama reklama reklama a jak reklama to socjotechnika, bombardowanie informacyjne i klamstwo, i naginanie prawa bo liczy sie tylko KAPITAŁ a etyka biznesu to science fiction, gdy nieetyczny kapitalista przegina musisz byc podobny zeby sie utrzymac, bo nieetyczny ma przewage, wystarczy spojrzec na przykladzie zwyklych jajek do czego doprowadzil kapitalizm i jak traktowane w ciasnych klatkach sa kurki znoszace jajka z cyferka-3 przed kodem kraju, smacznego :], dodam ze klatka kurki niewiele sie rozni od ludzkiej szklanej pulapki, reklama generuje zyski poprzez propagowany konsumpcjonizm wiec z minimalizmem ma bardzo niewiele wspolnego, kapitalizm i minimalizm sie kloca ze soba bo najlepsza kase sie zarabia na nieswiadomych stadach wpadajacych w mainstremowa mode , kapitalizm to choroba scisle zwiazana z chciwoscia ktora degraduje spoleczenstwo do roli dzikusow w dzungli w super hiper mega ultra zaawansowanym swiecie technologicznym pelnym gadzetow; prawdziwy postep to zmiana mentalnosci na humanitarna i solidarnosc, autodyscyplina, pracowitosc i transparentnosc , a nie wyrywanie sobie chleba i zostanie wolnym najmita z konopnickiej, kapitalizm oprocz wzrostu wydajnosc ktory NIE JEST gwarantem szczescia, spytajcie dziadkow ze wsi czy bylo im tak zle gdy nie mieli tych gadzetow ale po pracy kopali w pilke, grali w karty, niektorzy nawet spali na siennikach ale czuli cieplo rodzinno-towarzyskie a i w chorobie mieli na kogo liczyc, kapitalizm nie polepsza wiezi spolecznych a wrecz przeciwnie, kapitalizm co prawda pozwala za pomoca postepu technologicznego polepszyc sluzbe zdrowia ale to nie jedyna droga do tego vide pasjonaci, kapitalizm to patrzenie sobie na rece, zywienie sie pechem innych gdy nie mozna samemu miec wiecej szczegolnie bedac blokowanym przez nierowny start spowodowany imperialnymi spadkami i przekretami „tatusiow synusia”, kapitalizm sie wkrada w uczucia damsko-meskie, nie ma miejsca na wrazliwosc i szczere uniesienia a merkantylizm wkrada sie wszedzie, kapitalizm powoduje zinstytucjonalizowanie rodziny i sprowadza mezczyzny do roli bankomatu a kobiete do roli „darmowej” partnerki seksualnej, kapitalizm to prostytucja seksualna i moralna (rowniez utajona) na szeroka skale, kapitalizm to blichtr i sztucznosc ktora bazuje na atawizmie,to czysta konkurencja i pandemiczny falsz, jak oczekiwanie na smierc najblizszego nestora po spisaniu”umowy dozywocia” zeby juz sie nim wiecej nie opiekowac i zagarnac nieruchomosc, zysk zysk zysk, najlepsi fachowcy to pasjonaci np lekarze ktorzy wiedza co to empatia i wspolczucie, a nie kujony liczacy wielkie zyski z intratnych zawodow, kapitalizm to dumping, szpiegostwo, bitwy prawnicze, koneksje, zabawa w interpretacje prawne, kruczki prawne, kapitalizm to handel informacjami, kapitalistyczny pracodawca szacuje utrate korzysci alternatywnej zatrudniajac mezczyzne ktory nie zajdzie w ciaze, stad woli faceta, kapitalistyczny pracodawca widzi tylko cyferki a nie czlowieka, nie uznaje choroby pracownika bo ona generuje straty, pracownik bojac sie utraty pracy chodzi do niej chory byle sie utrzymac, kapitalizm to wolnosc od odpoczynku w chorobie , „wolnosc od spokojnego posilku”, kapitalizm to presja cyferek , znam to wszystko z najblizszego otoczenia, kapitalizm zjada wlasny ogon gdy wielcy sa wieksi i monopolizuja rynek, szkola austriacka propaguje zniesienie placy minimalnej ktora co prawda blokuje mozliwosc zakladania firm, ale jednoczesnie ustala jakies minimalne ludzkie kryteria; „od kazdego wedlug sil i zdolnosci a kazdemu wedlug potrzeb” jest najblizsze idealnego spoleczenstwa bo czlowiek bez wiezi jest nikim, a banka pryska gdy mu sie noga powinie ; i na koniec … to nie systemy anarcho podobne sa utopijne ale kazdy system w ktorym nie ma trwalych wiezi spolecznych ale jest tylko armia robocopow ograniczonych ego-zyskiem; to nie zadna krucjata ale czyste wypunktowanie hardcorowej dzungli z super technologiczna oczorazaca kolorowa nakladka budujaca falszywe poczucie dobrze obranej drogi
dominik,
Chyba rozumiem co masz na myśli. Po prostu Ty zakładasz, że przed tym co złe na świecie obroni Cię Państwo. Ja natomiast twierdzę, że lepiej bym bronił się sam, bo każdy urząd, nawet zakładany w jak najlepszej intencji, może także zostać wykorzystany do czyichś prywatnych celów. I tak jak przed propagandą czy wyścigiem szczurów mogę się bez problemu obronić (po prostu z tego zrezygnować), tak przed instytucją państwową mam kiepskie możliwości obrony, bo mogą mnie zamknąć w więzieniu…
Zupełnie nie miałem tego na myśli, nie wiem czy państwo mnie obroni. Obecnie państwo broni tych, którzy chcą mi sprzedać masę badziewia, a kiedy nie chcę tego kupić, powinienem właściwie czuć się źle, bo moim celem nie jest posiadanie. Wobec tego, także nie jestem zwolennikiem zbyt dużej ingerencji państwa, jest mi to — powiem nawet — obojętne.
To co ważne, to, by regulacje państwowe były korzystne dla konsumentów nie producentów.
Drewniacki – „Eksperci obliczyli, gdzie najlepiej płacić podatki. Pod uwagę wzięli trzy czynniki:
Liczbę podatków, które trzeba odprowadzić, ile godzin rocznie trzeba poświęcić na płacenie podatków oraz ogólną wysokość podatków. Na ogólną wysokość obciążeń składa się podatek dochodowy, obciążenia płacowe, czyli tzw. klin podatkowy oraz wszystkie dodatkowe podatki”.
W Polsce doliczyli się 40 podatków na łączną wysokość 42,5%. Rocznie poświęca się na nie 395 godzin.
Marcin,
Bardzo cenne dane — dzięki. Faktycznie jest znacznie lepiej niż to napisałem w artykule. To pocieszające :)
Z opisaną ideą zgadzam się w 100%. Jej skuteczna realizacja we współczesnym świecie to już nie taka klarowna sprawa.
Na pewno warto jednak do takiego sposobu myślenia przekonywać, by choć w niewielkiej części bronić się przed niepotrzebnymi ograniczeniami wolności, np. pasy w samochodzie – to taki dobry przykład, nikt się tym nie przejmuje – wszyscy zapinają, nawet stojąc w korku [a w między czasie Trybunał Konstytucyjny uzasadnia wyrok jakby pisali do przedszkolaków]. Dlaczego ja sam nie mogę zdecydować kiedy pasy zapiąć, to przecież decyzja która dotyczy tylko mnie.
a jeszcze chwila i będziemy się zastanawiali co tu zrobić, jeśli nie będziemy chcieli dowodu osobistego z elektronicznym chipem.
Nie bardzo wiem, bo Państwo nam to nakaże.
Czysty kapitalizm-minimalizm – w praktyce nierealne
Walka z postępującymi ograniczeniami wolności – możliwe i realne.
Widzę, że zebrało się dużo zwolenników poglądów Janusza Korwina Mikke.
Co do pasów to oczywiście można się zgodzić na niezapinanie, ale to spowoduje konieczność wprowadzenia przez ubezpieczycieli odrębnych polis dla zapinających i niezapinających pasy. Pociągnie to za sobą kolejne zmiany, które mogą doprowadzić do tego, że biedniejsi będą umierać na byle grypę, pod drzwiami szpitala, bo trzeba będzie zrezygnować ze służby zdrowia finansowanej ze środków publicznych albo jej ekwiwalentu. Ogólnie da się przeprowadzić reformy tak, żeby końcowy efekt nie był taki jak to pesymistycznie opisałem, ale nie znam osoby, która ochoczo podjęłaby się tego zadania gwarantując sukces własną głową.
Pasy rzeczywiście mogą powodować obrażenia większe niż przy ich braku, ale jeśli dobrze pamiętam to zwykle ma to miejsce przy relatywnie niegroźnych stłuczkach, natomiast w przypadku „konkretnego” wypadku pozwalają ograniczyć zniszczenia naszego organizmu.
Co do zbierania samodzielnie na emerytury, jest to jeszcze trudniejsze do osiągnięcia ze względu na wygląd systemu emerytalnego w Polsce (na wzór niemieckiego). Jeśli każdy miałby zacząć zbierać tylko na swoją emeryturę to skąd oddać wszystkim ludziom pieniądze, które wpłacili do ZUS-u przez poprzednie lata? Na jakiej podstawie wycenić ile procent zyskaliby ze swojej inwestycji przez minione lata? Dodatkowo reforma systemu emerytalnego byłaby najłatwiejsza do przeprowadzenia w społeczeństwie rozwijającym się, a nie starzejącym się jak to w Europie. Niemniej chyba zmierza ku proponowanym przez Drewniackiego zmianom, ale wymagać to będzie około 60, a zważywszy na to, że żyjemy coraz dłużej, może i 80 lat.
Co do modnej ostatnio świńskiej grypy, wiele osób dałoby się złapać na niepotrzebną szczepionkę przez medialny szum, w którym bardzo ciężko było znaleźć merytoryczne opinie. Niestety teraz reklama atakuje ze wszystkich stron, nie oszczędzono nawet pisuarów w barze. Dlaczego produkty się reklamuje? Bo to działa, ludzie kupują niepotrzebne rzeczy jeśli zobaczą je w reklamie wyraźnie sugerującej, że dzięki temu ich rodzina będzie idealna jak… z reklamy.
Sam artykuł ciekawy chociaż, jak mój wcześniejszy, trochę utopijny. Moje zdanie znacie, bliżej mi do poglądów zwiedzającego niż Dreniackiego.
Oj, tak, tak, Korwin by się ucieszył:)
Mnie też bliżej do Zwiedzającego. Czysty kapitalizm to po prostu prawo silniejszego. Kto ma pieniądze ten ma władzę. To zresztą i teraz jest obecne, ale mimo wszystko lekko chociaż trzymane w ryzach.
No i słabsi mają jako taką szansę na przeżycie, co w prawdziwym kapitalizmie mało kogo interesuje. Radź sobie sam, czyli iluzja samowystarczalności, wolności, tudzież wiecznej młodości i sprawności…
Artykuł faktycznie bardzo interesujący, zmusza do zastanowienia. Mi też marzy się życie w prostym świecie, kierującym się przejrzystymi zasadami.
Ale czysty kapitalizm nie jawi mi się jako sposób na powszechną szczęśliwość, tu zgadzam się z opinią Sowy. W takim świecie słabsze lub poszkodowane przez los jednostki mogłyby nie mieć większych szans na przeżycie.
Jeśli już poruszamy się na takim poziomie utopii i abstrakcji, wolałabym chyba świat, w którym znikło by pojęcie posiadania jako takiego. Niedawno odświeżałam sobie „Obłok Magellana” S. Lema, przedstawiona tam wizja (oparta na ideach socjalizmu), wprawdzie nierealistyczna i utopijna, bardzo mi się spodobała. Jednostka jako taka nie posiadała niczego, lecz mogła swobodnie korzystać z różnego rodzaju dóbr będących wspólną własnością, zależnie od jej potrzeb. Jak wiemy z historii takie rozwiązania w praktyce niestety nie mają szans się sprawdzać, ale jako abstrakcyjna koncepcja świata idealnego bardziej mi odpowiadają. Socjalizm utopijny, jak nic…
Witaj w klubie utopijnych socjalistów;-) Dziękuję za namiar na książkę, postaram się przeczytać gdy skończę obecną lekturę, którą jest opasłe tomiszcze zatytułowane „Lód” popełnione przez Jacka Dukaja (polecam wszystkim lubiącym filozofię w klimacie fantastyki).
Wracając jednak do tematu utopijnych pomysłów na nowy, lepszy świat to przed chwilą na swoim blogu zamieściłem posta, inspirowanego między innymi literaturą science-fiction, dotyczącego tego tematu (tytuł posta to: Automatyzacja przemysłu, starożytna Grecja i nowa utopijna koncepcja świata). Nie ukrywam, że liczę na gorącą dyskusję.