Czas na kolejny update mojego dążenia do zostania minimalistą.
Jak niektórzy czytelnicy bloga wiedzą, podobnie, jak Leo Babauta, staram się ograniczyć ilość posiadanych przedmiotów do około setki. O samym minimalistycznym wyzwaniu pisałem więcej w tym miejscu, więc nie będę się powtarzał, ale chciałem się dziś z Wami podzielić wiadomościami z drogi do osiągnięcia tego pułapu.
Na chwilę obecną mam przy sobie ok. 80 rzeczy, z czego większość stanowią ubrania. Niestety ta liczba bierze się nie tyle z faktu pozbycia się wszystkich pozostałych, a z tego, że po raz kolejny przeprowadziłem się w inne miejsce. Nie jest to zatem stuprocentowe osiągnięcie celu, ale daje mi jasny pogląd na to, że mając 100 rzeczy można spokojnie żyć.
Reszta moich własności, znacznie zmniejszona ilościowo od ostatniego raportu, spoczywa popakowana i porozdzielana na półkach i w kartonowych pudłach, czekając na „upłynięcie daty ważności” (sławetne pół roku) lub na rozdanie (o tym więcej na blogu za kilka-kilkanaście dni).
Ostatnio udało mi się sprzedać wiele niepotrzebnych mi, aczkolwiek wartościowych przedmiotów. Mam nadzieję, że w ten sposób uszczęśliwię kilka osób, które po okazyjnych cenach nabyły na moich aukcjach książki oraz gry komputerowe (btw. jeżeli ktoś z nich to czyta, to serdecznie dziękuję za licytację).
Z kanałów RSS nie usunąłem aż tak wiele (zaledwie jedną pozycję), ale działam z zasadą OITO, więc dzięki temu subskrypcji nie jest więcej, niż poprzednio.
Pozbyłem się również wielu zobowiązań oraz wykonałem wiele zadań, a wszystko dzięki minimalistycznemu podejściu do produktywności.
Reasumując, po upływie czterech i pół miesiąca odkąd postanowiłem zostać minimalistą, wszystko jest na dobrej drodze, a moje życie staje się z dnia na dzień bardziej przejrzyste.
Warto być minimalistą. Serio.
Powiązane wpisy:
MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!
Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!
Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »
{ 6 comments }
Interesujące podejście do życia szczególnie w czasach w których każdemu wydaje się że jeszcze czegoś mu brakuje. Mnie jednak najbardziej interesuje z jakim przedmiotem najtrudniej było się w Twoim przypadku rozstać, bo jak wiadomo niektóre przedmioty posiadamy nie ze względu na ich przydatność tylko np. przyzwyczailiśmy się do nich.
Ja bym z chęcią pozbył się wszystkich starych czasopism, ale nie mam ochoty ich wystawiać na aukcjach, bo zajmie to za dużo czasu, a zysk będzie znikomy. Nie mam komu rozdać, a wyrzucić do kosza też szkoda. Najprawdopodobniej po prostu zbiorę to wszystko i zawiozę do schroniska, a oni to sprzedadzą jako makulaturę i każdy będzie zadowolony.
Hehe a te przeprowadzki chyba wychodzą Ci na dobre jeżeli chodzi o minimalizm, bo jak masz wszystko popakowane i radzisz sobie bez tego, to łatwiej Ci się tego pozbyć.
Arek, wszystkie, z którymi miałem jakikolwiek problem (a byłem dość „surowy”) leżą spakowane w pudle z „datą ważności”. Jeżeli przez pół roku nie będą mi potrzebne, to je sprzedam, rozdam lub wyrzucę.
Marcin, oddaj czasopisma do biblioteki. Inni z nich skorzystają, a gdybyś kiedyś je potrzebował, to sobie skoczysz i poczytasz na miejscu.
A rzeczywiście, świetny pomysł! Nie pomyślałem o takim rozwiązaniu.
„Warto być minimalistą. Serio.”
Dobre na podtytuł bloga ;)
ale mam nadzieje że karty gwarancyjne przechowujesz nieco dłużej ;)