Tytuł jest niewątpliwie kontrowersyjny, ale chciałem się z Wami podzielić informacją o czymś, co znacznie zmniejszyło ilość posiadanych przeze mnie rzeczy.
Najlepszym „przyjacielem” minimalisty jest… iPhone :-)
Oto dlaczego:
- Stanowi telefon – narzędzie pracy i pomoc w utrzymywaniu kontaktów z innymi ludźmi.
- Działa jako modem do Internetu. Koniec z kablami, donglami, pendriveami, modemami itp. – już nie trzeba ich podłączać do komputera. Wystarczy odpowiedni abonament (lub Heyah), bluetooth i po wszystkim.
- Zastępuje aparat. Fakt, super cyfrówka to to nie jest, ale najnowszy model ma autofocus, 3.2 MPix (w zupełności wystarczy do zdjęć 10×15 – testowane) i kamerkę, nagrywającą filmy z dźwiękiem. Powiem, że nigdy nie miałem cyfraka (kiedyś foty robiłem Nokią N70) i jestem do tego przyzwyczajony.
- Stanowi doskonały czytnik książek. Dzięki tej „maszynce” mogę się pozbyć całej półki papierowych wydań, bo wszystkie mają swoją edycję elektroniczną. Dzięki aplikacji Kindle, mam dostęp do dziesiątek tysięcy książek ze sklepu Amazon, które mogę czytać i przechowywać na telefonie i w komputerze, bez zajmowania fizycznej powierzchni.
- Empetrójka staje się zbędna. Pojemność iPhone’a jest w stanie pomieścić kilka tysięcy utworów muzycznych, więc nie trzeba już ich składować na płytach. Nie potrzeba też osobnego urządzenia do odtwarzania muzyki „w trasie”.
- Zastępuje pendrive’a. Jeden programik zamienia ajfka w pendrive’a z dostępem przez WiFi. W dobie wszędobylskich sieci radiowych, pozwala to na zrezygnowanie z targania ze sobą „breloczka USB”.
- Kompas, mapy, GPS, przewodniki turystyczne. Super sprawa dla podróżnika. Nie raz korzystałem z dobrodziejstw tych funkcji i bardzo sobie je chwale.
- Zegarek i budzik. Tak bardzo odwykłem od noszenia zegarka (ostatni miałem chyba pod koniec szkoły średniej), że dziś nie wyobrażam sobie zakładania czegokolwiek na nadgarstek. Która godzina? Sięgam do kieszeni i już wiem. Potrzebuję wstać? Nastawiam super budzik, który wybudza mnie w najlepszej fazie snu i każdego ranka jestem wypoczęty.
- Mobilna rozrywka. Zamiast kupować dodatkowo GameBoya czy PSP, mam całkiem fajną konsolę zawsze w kieszeni, i gdy się nudzę, kilkoma tapnięciami mogę uruchomić gierkę, przy której czas minie szybciej.
Oczywiście iPhone’a można zastąpić wieloma innymi smartphone’ami, czasem nawet bardziej funkcjonalnymi, ale niewiele z tych słuchawek ma tak estetyczny i oszczędny design (wiem, wiem, odzywa się moja osobowość fanboya).
Czego iPhone mi nie zastąpi?
Mojego Moleskina. Od zawsze byłem „wyznawcą” planowania na papierze, dlatego chociaż mógłbym pisać na ajfonie notatki oraz nagrywać dźwięki i wideo, to telefon nigdy nie zastąpi mi kartki papieru i długopisu (chyba, że wyłącznie tymczasowo).
Jeżeli posiadasz jakiegoś smartphone’a, definitywnie warto będzie odkryć drzemiący w nim potencjał. Być może dzięki temu małemu urządzeniu będziesz mógł pozbyć się wieeeelu wielu innych rzeczy.
Powiązane wpisy:
MINIMALIZM Poprawił Jakość Mojego Życia!
Poznaj wspaniałą książkę, która towarzyszyła mi prawie każdego dnia w ubiegłym roku. To dzięki niej zmieniłem swoje życie na lepsze, a teraz Ty także możesz!
Kliknij teraz aby przeczytać jeden z rozdziałów »
{ 12 comments }
Ja właśnie zaczynam się przekonywać do aplikacji Kindle i coś czuję, że będzie to mój sposób na pożegnanie się z papierowymi wersjami książek.
Też się zastanawiam nad iPhone, tylko czy nie jest tak, że z iphone-a w Polsce możemy jedynie korzystać w dość drogich abonamentach od ery i orange? Nie lubię abonamentów, a jak z ofertami na kartę, bezproblemowo działa, jak wyglądają ew. koszty?
Kuba, Kindle jest super – bez dwóch zdań. A dostęp do tak wspaniałej ilości książek (wielu w Polsce nie wydanych) to już w ogóle niesamowita sprawa!
Mat, w abonamentach jest drogo. Ja zawsze swojego iPhone’a kupowałem za gotówkę. Gdy włożyć do niego kartę z Heyah, jest bardzo tani w utrzymaniu, a nadal bardzo „internetowy” (Heyah ma tylko 2 gr za 100 kb danych). Musisz tylko upewnić się, że słuchawka jest bez sim-locka.
no ja jakoś do rodziny produktów japkowych nie moge się przekonać.
aczkolwiek: używam starej myszki applowskiej.
też uwiebiam moleskine’a- bo jestem osobą, która musi coś zapisać, żeby potem móc to sobie w głowie odwzorokowo odtworzyć.
osobiście: jako osoba aspirująca do miana minimalistki używam palmtopa.
w palmie mam zdjęcia, dokumenty, pocztę, muzykę, filmy i niezliczoną ilość ebooków. ( coraz trudniej mi czytać papierowe książki, wygodniejszy jest palm).
i osobiście jestem za rozdziałem telefonu od palma: bo jak mi skroją palma lub telefon: to na drugim urządzeniu też mam kontakty.
dodam: że pierwszym urządzeniem, w którym zaczęłam czytać książki był telefon, teraz czasami też jeszcze czytam w telefonie, jak zapomnę palma. (obecnie w samsungu s5230)
http://veronica-szd.blogspot.com/2010/02/poniekad-technicznie.html
Szpiegowsky, palm też dobra rzecz – nie powiem. Ja „japko” lansuję, bo jestem super zadowolony z ich produktów, a do tego podoba mi się minimalizm ich designie. A pierwsze książki czytałem na N70, daaaawno temu. Nota bene, kupiłem N70 z chyba wszystkich wymienionych wyżej powodów (aparat ma tylko gorszy i jako pen nie mogła zbytnio robić) ;-)
Hehe a ja jestem ciekaw jak można normalnie czytać i wciągnąć się w lekturę książki na kilkucentymetrowym ekranie. Na komputerze, nawet z mniejszym ekranem – ok, ale na komórce?
Marcin, kwestia przyzwyczajenia. Na ajfku można spokojnie dopasować rozmiar czcionki, więc oczy się nie męczą. Przeczytałem tak ostatnio (ponownie) 4HWW, Your Money or Your Life, Tipping Point – zero problemów czy zmęczonych oczu.
Co fajne: gdy przerwę czytanie na iPhonie i potem chciałbym poczytać na Macu, Kindle samo ustawi mnie na ostatniej przeczytanej stronie. Normalnie dla mnie bomba.
wszystko fajnie tylko jest jeden problem, jaka jest awaryjnosc ? warto pamietac ze gdy cos sie zepsuje nasz swiat runie, juz pomijajac backup ktory kazdy zapobiegliwy czlowiek robi to czekanie na naprawe podczas uzaleznienia psychicznego i fizycznego do iphone’a moze byc katorga, zycie uczy by miec co najmniej 2 NIEZALEZNE zrodla
Każdy posiadacz iPhone’a ma jego kopię zapasową na dysku komputera, z którym go synchronizuje. Na maku jest jeszcze o tyle dobrze, że osoba dbająca o to ma dostęp do wszystkich danych z telefonu w różnych aplikacjach, np. zdjęcia się syncują z iPhoto, maile, kontakty i notatki z iMail, muzyka, filmy i gry z iTunes itd. Jak padnie telefon, wszystko i tak jest pod ręką.
każdy użyszkodnik palma też się synchronizuje z kompem: i też zostawia kopię zapasową.
w każdym razie JA tak robię.
poza tym: większość rzeczy trzymam na palmowej karcie pamięci, to odpowiednik drugiej partycji :-)
a co do ebooków: naprawdę bardzo wygodnie się je czyta na palmie.
wrzucałam wcześniej linka: ja swoją przygodę z ebookami zaczęłam od siemensa sl45i. to dopiero miało malutki wyświetlacz!
teraz używam hp ipaqa: http://www.cash-web.fr/cashweb/images/Image/INFORMATIQUE/Palm/palm_hp_ipaq114.jpg
też jest w sumie prosty dizajn.
ZA ebookami przemawia fakt, że teraz na jednej karcie pamięci mam w chwili obecnej KILKANAŚCIE bibliografii różnych autorów.
samej agaty christie mam pod ręką ok. 90 powieści- całość ładnie uporządkowana i podzielona tematycznie i chronologicznie.
Jeszcze można podkreślić że iphone zastępuje też organizer taki papierowy :) niektórzy lubią zapisywać na papierze spotkania, eventy, rzeczy do wykonania itd. lub po prostu mieć w ładnej oprawie organizer bo niezawodną pamięcią jest ołówek :) Nie wspomniałeś jeszcze o jednej rzeczy, sam jestem posiadaczem iPhone i przychodzi taki moment że „pada” np. soft odmawia posłuszeństwa, jakaś aplikacja lub stracimy dane na nim i co wtedy? to jest takie małe uzależnienie od jednej rzeczy bez tego nie masz gdzie sprawdzić godziny, ustawić budzika, zobaczyć kalendarza, posłuchać muzyki, sprawdzić coś na necie (godziny odjazdu autobusów) nie wspominając o zwykłym wykonaniu telefonu w razie potrzeby. Jako użytkownik iPhone nie zamieniłbym go na nic innego(chyba że nowszy iPhone, juz rozglądam się za kupnem nowego czyli 4 a sprzedając starego :) jeśli chodzi o urządzenie wielofunkcyjne gdzie mam wszystko w jednym :)
Kamilu, nie zdarzały mi się rzeczy, o których piszesz. Mój iPhone działa bezawaryjnie i bez zawieszania się nawet pomimo tego, że służy mi także jako sprzęt do testowania aplikacji, które nań piszę. iPhone zawiesza się w zasadzie tylko wtedy, gdy został wcześniej poddany procesowi JB — w przeciwnym wypadku aplikacje zakupione w AppStore nie mogą zawiesić telefonu. Jeżeli robiłeś JB, rozważ przywrócenie go do stanu fabrycznego. iOS4 i tak daje 80% tego, co zyskuje się po JB, więc IMHO szkoda „łamać” telefon.