W ostatnim czasie jak grzyby po deszczu powstają ruchy, które mają na celu sprzeciwienie się powszechnemu konsumpcjonizmowi. Dlaczego?

Czy nie lepiej poddać się reklamie i darować sobie chwile radości na każdym kroku, kupując coraz to nowe gadżety, coraz to nowe produkty spożywcze, kosmetyki, ubrania? Przecież nas stać (a nawet jeśli nie, to przecież istnieją pożyczki, karty kredytowe). Nawet jeśli w tych kilku zdaniach znalazło się coś, co przez sekundę kazało Wam pomyśleć: „Ech, w sumie…”, to nie łudźcie się. To pułapka, z której bardzo ciężko wyjść, a która dla niektórych kończy się tragicznie – nadmiernymi kredytami, problemami w kontaktach z ludźmi i w końcu brakiem kontaktu ze sobą i ze swoimi rzeczywistymi potrzebami. Choć śmiejemy się niejednokrotnie z reklam, to wcale nie jesteśmy na nie tak odporni, jak byśmy chcieli. Nie wspominając o manipulacjach, jakimi jesteśmy poddawani przez Internet. Dlatego też neominimalizm może okazać się wybawieniem od niepokoju, jaki powodują padające zewsząd: „Kup teraz”, „Promocja”, „Przecena”, „Okazja”.

Czym jest neominimalizm?

Neominimalizm to dobrowolna prostota życia. Jej zasady można w kilku słowach streścić za Piotrem Jaworskim: konsumuj mniej, wydawaj mniej, żyj prościej, nadwyżkę przeznaczaj na swój rozwój, nie na pogłębianie zniewolenia. Neominimaliści często podejmują wyzwania mające ukazać, że można obyć się bez bardzo wielu rzeczy. Do wyzwań takich należą między innymi „lista 100 rzeczy” (zmniejszenie liczby posiadanych przedmiotów do 100), świadoma rezygnacja z samochodu, kompletowanie uniwersalnej garderoby w określonej liczbie sztuk czy niekupowanie nowej odzieży na przykład przez kilka miesięcy. W skrajnych przypadkach niektóre osoby decydują się na życie bez pieniędzy, squotting czy freeganizm.

Być, nie mieć

Filozofia minimalistyczna (czy też neominimalistyczna, ponieważ nawiązuje do minimalistów, którzy już byli na świecie dużo wcześniej – patrz Diogenes, założyciel tego nurtu) zakłada także pozbywanie się zbędnych rzeczy, upraszczanie i oczyszczanie przestrzeni wokół siebie oraz robienie i przyjmowanie niematerialnych prezentów, a także niemarnowanie żywności.

Minimalizm upraszcza życie
Minimalizm upraszcza życie

Niebezpieczeństwa konsumpcjonizmu

Wydawać by się mogło, że „jedyne” niebezpieczeństwo płynące z nadmiernego konsumpcjonizmu, to zaśmiecanie środowiska naturalnego i być może ciągłe dążenie do „więcej”. Już w 1997 roku, w Stanach Zjednoczonych, powstał termin „affluenza”, stanowiący połączenie dwóch angielskich słów: affluence (dostatek, obfitość) i „influenza” (grypa). Affluenza to zaburzenie przejawiające się uczuciem ciągłego stresu, niezadowolenia i znużenia, a także poczucia nieustannego braku i, co za tym idzie, zakupoholizmu. Typowe skutki tego zaburzenia objawiają się pracoholizmem, zadłużeniami w bankach, nadmierną produkcją odpadów pokonsumpcyjnych, a nawet pogorszeniem kontaktów z otoczeniem. Gdzie należy szukać źródła takiego zaburzenia? Najbardziej prawdopodobne wydaje się wytworzona przez marketing nieustanna żądza posiadania, dająca złudne wrażenie, że – zaspokojona – przyniesie szczęście i ukojenie.

W czym przejawia się neominimalizm?

W reakcji na podsycane przez reklamy kreowanie sztucznych potrzeb neominimaliści wyznają dobrowolną prostotę życia, tak zwaną dekonsumpcję. Polega ona na świadomym i racjonalnym ograniczeniu konsumpcji, co najczęściej skutkuje spadkiem spożycia mięsa, tłuszczu, słodyczy i używek, a także ograniczenia korzystania z samochodu na rzecz komunikacji miejskiej i rowerów. Neominimalizm często łączy się także z ograniczeniem oglądania telewizji, ograniczeniem zakupów odzieży, a nawet zamianą mieszkania na mniejsze, za to bardziej funkcjonalne.

Jakie korzyści można odnieść z wprowadzenia do swojego życiu zasad minimalizmu?

Stosowanie zasad minimalizmu może przynieść nam wiele wymiernych korzyści.

Do najważniejszych należą:

Oszczędności,
Większa kontrola nad wydatkami,
Zyskanie czasu na rozwój osobisty i dla rodziny,
Większa świadomość swoich potrzeb,
Łatwość w utrzymaniu porządku w domu.